Wieczor kolęd

Wieczór kolęd w naszej parafii: Część.1 https://youtu.be/n-SZzOoBDb4 Część.2 https://youtu.be/nUcpF7lBdB4

Spotkanie z dr. Mieczysławem Guzewiczem

Posłuchaj konferencji ze spotkania: https://www.youtube.com/watch?v=bXPyojnTGxI&feature=youtu.be Doktor habilitowany teologii biblijnej i pastoralnej, świecki konsultor Rady do…

AMORIS LAETITIA

POSYNODALNA ADHORTACJA APOSTOLSKA AMORIS LAETITIA OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA DO BISKUPÓW DO KAPŁANÓW I DIAKONÓW DO…

Rok Miłosierdzia w diecezji London

Bishop Dabrowski talks about what the Holy Year of Mercy means, and how we can…

Kolędowanie w parafii

Zapraszamy wszystkich do obejrzenia filmików: Część I: https://youtu.be/MsNi80jst1o Część II: https://youtu.be/FpbSGXZ8yjM

czwartek, 03 września 2015 20:00

Klub Przyjaciół "Tygodnika Powszechnego": Fenomen Taize Wyróżniony

Napisał
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Fenomen Taizé Człowiek współczesny, szczególnie ten żyjący w zachodniej cywilizacji dobrobytu, coraz częściej obojętnieje na sprawy religijne. Postępy techniki i medycyny czynią nasze życie wygodniejszym i bezpieczniejszym, co usypia potrzeby duchowe. Kościół polski nie przejawia co prawda znaczących objawów kryzysu, pesymiści boją się jednak, że u nas też powtórzyć się może sytuacja Francji czy Holandii, gdzie chrześcijanie są już w mniejszości. Szczególnie bolesna jest sytuacja Francji, bo to przecież kiedyś była „pierwsza Córa Kościoła”. Jak wszystko w życiu, obraz ten nie jest jednak tylko jednoznacznie czarny. Fakt, że na niedzielnej mszy św. we francuskim kościele bywa czasem tylko kilku wiernych. Fakt, że wiele kościołów zamknięto, a znaczący odsetek księży osiągnął już wiek emerytalny. Rzadko mówi się jednak o tym, że właśnie we Francji rodzą się nowe ruchy religijne, przyciągające najczęściej ludzi młodych, dla których wiara to esencja życia, a nie mało znaczący dodatek w postaci odbębnionej niedzielnej Mszy Św. i paru innych rytuałów, niewiele wpływających na codzienne postępowanie. “Wspólnota Błogosławieństw”, “Chemin Neuf (Nowa Droga)”, “Wspólnota Świętego Jana” czy “Wspólnoty Jerozolimskie” to tylko kilka przykladów nowych ruchów katolickich, skupiających świeckich i zakonnników, które probują na nowo odczytywać przesłanie Ewangelii i to w sposób dość radykalny. Nie wszyscy wiedzą, że obecny w naszej parafii Kościół Domowy też wywodzi się z francuskiego „Equipes Notre Dame”. Francuski rodowód (a właściwie francusko-szwajcarski) ma też inicjatywa zupełnie innego rodzaju: wspólnota ekumeniczna działająca w małej francuskiej wiosce Taizé. Jej tworcą jest urodzony 100 lat temu w Szwajcarii Roger Schütz. Wychowany w rodzinie pastora kościoła ewangelicko-reformowanego (kalwińskiego) był widziany jako następca swojego ojca i nawet został oficjalnie wyświęcony na pastora. On sam nie widzial jednak swojej przyszłości w służeniu zamożnym szwajcarskim mieszczanom. Uważał, że prawdziwy wyznawca Chrystusa jest posłany do biednych i odrzuconych, a koniecznymi elementami w drodze do Boga są ubóstwo i samotność. Pewnego letniego ranka 1940 roku (75 lat temu – a więc kolejna rocznica) Roger wyrusza na swoim rowerze w nieznane. Porzucając bezpieczną, bo neutralną, Szwajcarię dociera do ogarniętej wojną Europy, kilka kilometrow od granicy między okupowaną przez Niemcy częścią Francji, a strefą należącą do rządu Vichy. Tam w prawie zupełnie wyludnionej wsi Taizé kupuje za grosze budynki opuszczonej farmy myśląc o założeniu wspólnoty monastycznej, mimo, że od czasów reformacji w kościołach protestanckich klasztory nie istnialy. Żyje z własnej pracy, często klepiąc biedę i przymierając głodem, ale poświęcając czas modlitwie i pomagając ofiarom wojny: sierotom, uchodźcom i ukrywającym się Żydom. Po zakończeniu wojny pomagał też pracującym w okolicy niemieckim jeńcom wojennym. Tak jak wtedy był pośrednikiem między dwoma strefami politycznymi, tak w przyszłości stanie się pośrednikiem między religiami, kulturami i pokoleniami. Przekraczanie wszystkich możliwych granic, budowanie mostów, godzenie ludzi stanie się charyzmatem powstającej wspólnoty. Według słów założyciela „powinnością chrześcijanina jest być na liniach pęknięcia świata”. Kilka lat później dołączają do brata Rogera inni i w roku 1948 pierwszych siedmiu braci złożyło wieczyste śluby jedności z braćmi, ubóstwa i dożywotniego celibatu. Po jeszcze jakimś czasie bracia zaczęli nosić białe proste habity. Od samego początku grupa z Taizé szuka zbliżenia z Kościołem Katolickim, narażając się tym samym swojej macierzystej wspólnocie. Jako jeden z pierwszych znaczących ludzi Kościoła odwiedzil Taizé o. Lubac, jezuita, słynny teolog katolicki i późniejszy ekspert Soboru Watykańskiego. Nie była to jednak postawa powszechna. Gdy wspólnota mnichów chciała modlić się w opuszczonym kościele katolickim, lokalne władze kościelne zabroniły używania świątyni do „praktyk nie całkiem katolickich”. Ratunek nadszedł ze strony papieskiego nuncjusza we Francji Angelo Roncallego, czyli późniejszego papieża Jana XXIII. Bracia z Taizé są w ścisłej łączności ze wszystkimi papieżami poczynając od Piusa XII, ale przełomowy okazał się właśnie pontyfikat Jana XXIII. W czasie Soboru Watykańskiego II dwaj bracia z Taizé zostają mianowani jego oficjalnymi niekatolickimi obserwatorami – stawiali się podobno na obrady dzień w dzień bez wyjątków. Ich rzymski dom szybko zyskuje popularność wśród Ojców Soboru. Prawie codziennie odwiedzały ich grupy biskupów, wśród nich bywał kard. Wojtyła („To był początek czterdziestu trzech lat pełnego zaufania, które pozostało nienaruszone aż do jego śmierci” pisał br. Roger tuż po zgonie Jana Pawła II). Bracia regularnie konsultują się z kolejnymi głowami Kościoła, pytając ich o radę jak mogliby przyczynić się do jedności chrześcijan. Jan Pawel II widząc wiarę braci z Taizé w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii potwierdza możliwość udzielania im katolickiej Komunii Św. Zarówno on sam, jak i Benedykt XVI, uczynili to publicznie w czasie uroczystości na placu św. Piotra. Przyjaciółmi Wspólnoty Taizé stają się wybitne osobowości Kościoła Katolickiego: wśród nich Matka Teresa z Kalkuty, abp. Camara z Brazylii, kard. Wojtyła, red. Turowicz (to dzięki „Tygodnikowi Powszechnemu” Polacy mogli po raz pierwszy zapoznać się z przesłaniem Taizé). W okolicy Taizé lokują się katolickie zakony żeńskie i męskie, oraz mały monastyr prawosławny. W połowie lat 60. do wspólnoty przystąpił pierwszy katolik. Po nim podążali następni i w chwili obecnej katolicy stanowią we wspólnocie znaczącą grupę. Wsrod nich są też księża: jednym z pierwszych był Polak, ks. Marek. Wspólnota Taizé dostrzega w różnych wyznaniach chrześcijańskich to co w nich najcenniejsze i probuje je łączyć. W prawosławiu ceni piękno medytacyjnego śpiewu i głębię ikon. Z protestantyzmu przejmuje zanurzenie w Piśmie Świętym. W Kościele Katolickim najważniejsza jest sukcesja apostolska święceń kapłańskich i posługa komunii papieża. Do Wspólnoty należą protestanci różnych nurtów, anglikanie i katolicy, choć każdy z nich pozostaje członkiem swojego Kościoła. Jedynym koniecznym elementem przy składaniu ślubów zakonnych jest uznanie katolickiego rozumienia Eucharystii. Najważniejsza po bracie Rogerze postać Taizé, główny teolog grupy, brat Max dokonal konwersji na katolicyzm i przyjął katolickie święcenia kapłańskie. O kryptokatolicyzm był też podejrzewany br. Roger, ale on sam nigdy tego nie potwierdził. Wedlug niego, ekumenizm nie powinien wiązać się z rezygnacją z własnej wiary. W 1980 roku w Rzymie, w obecności papieża, powiedział „odnalazłem tożsamość chrześcijanina, godząc w sobie nurt mojej pierwotnej wiary ewangelickiej z wiarą Kościoła Katolickiego”. Od początku lat 60. Taizé staje się ważnym punktem spotkań młodzieży całego świata. Choć przez nikogo nie zachęcani, przybywają tam coraz liczniej. Wielu ludzi, wierzących i niewierzących, zadaje sobie pytanie, co w czasach postępującej ateizacji przyciąga niewiarygodne tłumy młodych do tej garstki mnichów; mimo, że dojechać tam niełatwo, każdego roku bywa ich tam kilkadziesiąt tysięcy. Spotkania młodych organizowane przez Wspolnotę w różnych częściach naszego globu gromadzą nierzadko kilkaset tysięcy uczestników. Mijają pokolenia, a Taizé widzi ciągle ten sam obraz barwnego, wesołego i czasem hałaśliwego miedzynarodowego tłumu, który milknie tylko wtedy, gdy przychodzi czas modlitwy. Nawet papiez Pawel VI podobno prosił br. Rogera „jesli masz klucz do zrozumienia młodzieży, daj mi go”. Sam brat Roger uważał, że młodzież do nich przybywa, aby szukac sensu swojego istnienia, a rolą braci jest nie tyle udzielać im rad, co być z nimi i ich słuchać. Ważne, jak się wydaje, jest też odnajdywanie w tym miejscu pokoju w sobie. Brat Roger często cytował słowa jednego ze świętych: „Zacznijcie dzieło pokoju w sobie, byście sami napełnieni pokojem, mogli nieść pokoj innym”. Najbardziej charakterystyczną cechą modlitw Wspólnoty Taizé są śpiewane nabożeństwa, wywodzące się z tradycji benedyktyńskiej. Te proste wielogłosowe kanony, śpiewane po łacinie i w wielu innych językach (także po polsku, sam byłem świadkiem jak cały kościół, i to w najważniejszym momencie – tuż przed medytacją, śpiewał „Bóg jest miloszczom”), są najlepszym wprowadzeniem do modlitwy kontemplacyjnej. Liturgia Taizé jest bardzo podobna do katolickiej, ale punktem krytycznym nabożeństwa jest kilkunastominutowa cisza: cała olbrzymia świątynia zbudowana na stoku wzgórza milknie; czasem ponad tysiąc młodych ludzi tkwi w zupełnym bezruchu siedząc na ziemi, lub na niziutkich stołkach (parę ławek pod ścianami zajmują ci, którzy nie akceptują swojego wieku metrykalnego, i ciągle czują się mlodzi), kontemplując relacje z Jezusem. Półmrok świątyni rozjaśniają płomyki świec. Modlitwą w stylu Taizé można modlić się nie tylko w mateczniku Wspólnoty i konfraterniach zakładanych w różnych, najczęściej najuboższych, częściach swiata. Kanony Taizé rozbrzmiewają też w wielu innych miejscach, także w London, między innymi na spotkaniach organizowanych dwa razy w miesiącu w King’s College, a także ... w naszym kościele parafialnym, gdy nabożeństwa prowadzi grupa Kościoła Domowego. W roku 2005 (10 lat temu – trzecia tegoroczna rocznica związana ze Wspólnotą) brat Roger został zamordowany w czasie nabożeństwa przez chorą psychicznie kobietę – spoczął w najprostszym z możliwych grobów tuż obok kościoła parafialnego w Taizé. Ale misja Taizé dalej trwa. Obecny przeor Wspólnoty, wybrany przez br. Rogera wiele lat przed smiercia, br. Alois jest niemieckim katolikiem. Martwiąc się o przyszłość Kościoła, miejmy oczy otwarte na nowe znaki czasu. Jan XXIII nazwał Taizé „mała wiosną Kościoła”, a Jan Pawel II podczas swojej wizyty w Taizé w 1986 roku powiedział: ”do Taizé przybywa się jak do źrodła. Podróżny przystaje, gasi pragnienie i udaje w dalszą drogę”. Warto wiedzieć to, co dzieje się w tej niepozornej burgundzkiej wiosce. Klub Przyjaciół „Tygodnika Powszechnego” zaprasza na spotkanie poświęcone Wspólnocie Taizé, ktore odbędzie sie 19 września 2015 roku o godz. 18:15.
Czytany 1836 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 06 września 2015 13:58

News

  • Jan Paweł II: święty i człowiek +

    Kwiecień każdego roku, a w kalendarzu religijnym Święto Miłosierdzia Bożego, dla naszej generacji będzie się już chyba stale kojarzyć z Read More
  • Dziedzictwo Soboru Watykańskiego Drugiego +

    Nasz wiek nie jest wiekiem teologii. Nie do wyobrażenia jest dzisiaj sytuacja z IV wieku, kiedy to ponoć przekupki na Read More
  • Mędrzec z Łopusznej - w 15 rocznicę śmierci ks. prof. Tischnera +

    Mędrzec z Łopusznej Jest tylko jedno kryterium, które bezbłędnie weryfikuje autorytety, odsiewając intelektualne plewy od pięknych ziaren prawdy i mądrości: Read More
  • Klub Przyjaciół "Tygodnika Powszechnego": Fenomen Taize +

    Fenomen Taizé Człowiek współczesny, szczególnie ten żyjący w zachodniej cywilizacji dobrobytu, coraz częściej obojętnieje na sprawy religijne. Postępy techniki i Read More
  • Klub Przyjaciół "Tygodnika Powszechnego": Szymborska jakiej nie znaliśmy +

    Wisława Szymborska jakiej nie znaliśmy Wszyscy znamy Wisławę Szymborską. Znamy ją od października 1996 roku, kiedy została wyróżniona Nagrodą Nobla Read More
  • 1
  • 2